Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
Na czym polega program Au Pair? Jego uczestniczki wyjaśniają, czy warto zrobić sobie gap year
Na czym polega program Au Pair? Jego uczestniczki wyjaśniają, czy warto zrobić sobie gap year Archiwum prywatne Gabrieli Winogrodzkiej
Udostępnij:
Gap year, czyli rok przerwy, odbywany zazwyczaj między skończeniem szkoły średniej a studiami, staje się coraz popularniejszy. Młodzi ludzie, zamiast studiować kierunek, do którego nie są przekonani, decydują się na zagraniczny wyjazd. Zapytaliśmy uczestniczki programu Au Pair, czy warto zrobić sobie rok przerwy i czego taki wyjazd ich nauczył. „Najlepszy czas w moim życiu”, „Zmieniłam się o 180 stopni”, „Ogromne doświadczenie życiowe” – mówią osoby, które zdecydowały się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Spis treści

Na czym polega program Au Pair? Zasady

Program Au Pair zyskuje popularność. Młode osoby, które chcą poznać inne kultury, zwiedzić świat i podszkolić język obcy decydują się na zagraniczny wyjazd, gdzie żyjąc razem z (najczęściej) amerykańską rodziną, opiekują się ich dziećmi. Uczestnictwo w takim programie może stać się doskonałą opcją dla maturzystów, którzy jeszcze nie wybrali kierunku studiów i chcą poświęcić kolejny rok na podróżowanie.

Zasady programu są proste. Młode osoby (w zależności od kraju goszczącego w wieku od ok. 18 do 30 lat) rekrutują się przez stronę konkretnej agencji: tworzą swój profil i odbywają rozmowę, na podstawie której oceniane są ich umiejętności językowe. Wymagane jest także doświadczenie w pracy z dziećmi, np. jako niania, osoba zajmująca się młodszym rodzeństwem, wolontariusz w domu dziecka czy opiekun kolonijny. Po utworzeniu takiego profilu oczekuje się na zgłoszenie rodziny.

W momencie gdy taka rodzina się zgłosi, odbywa się rozmowa wideo. W jej trakcie poruszane są kwestie, dotyczące harmonogramu pracy jako Au Pair, zasad panujących w domu i zakresu obowiązków. Jeśli obie strony są gotowe na podjęcie współpracy, zaczynają się przygotowania do wyjazdu m.in. starania o wizę. Wyjechać można nie tylko do USA (choć jest to najpopularniejszy kierunek), ale także do krajów europejskich, np. Hiszpanii, Włoch czy Wielkiej Brytanii. Wówczas organizowane są nie tylko roczne wyjazdy, ale też kilkumiesięczne.

Czy warto wyjechać jako Au Pair? O to, co może dać wyjazd do Stanów Zjednoczonych, z jakimi trudnościami trzeba się zmierzyć i o najpiękniejsze przygody zapytaliśmy uczestniczki programu: Gabrielę, Janinę i Sylwię.

Przystanek: Oklahoma. „Wizyta na Hawajach to coś niesamowitego, po prostu inny świat”

Gabriela Winogrodzka (20 l.) w programie Au Pair wzięła udział trzy miesiące po skończeniu szkoły średniej. Jak tłumaczy, chwilę zajęło jej znalezienie rodziny, czyli tzw. match (ang. dopasowanie).

– Wyjechałam, kiedy miałam 19 lat. Od początku wiedziałam, że nie chcę od razu iść na studia, miałam potrzebę, by zrobić sobie roczną przerwę – opowiada Gabriela. – Dylematy, związane z wyjazdem były. Po przejściu tzw. interview i zarejestrowaniu się w programie na chwilę zapomniałam o temacie, bo nie zgłaszały się do mnie żadne rodziny. Już myślałam, że nie pojadę, ale po jakimś czasie udało mi się znaleźć rodzinkę. W związku z sytuacją epidemiczną do końca nie było wiadomo, czy będę mogła lecieć, ale udało się. Chociaż tuż przed wyjazdem pojawiło się dużo obaw, związanych z tym, że będę tam sama i w Polsce zostawiam swoich bliskich, to postanowiłam, że lecę spełniać swoje marzenia, bo zawsze chciałam zwiedzić USA.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Gabrieli Winogrodzkiej

Czym na co dzień zajmują się osoby biorące udział w programie Au Pair? To przede wszystkim opieka nad dziećmi, ale także czas na wyjazdy, spotkania z innymi uczestnikami i uczestnikami czy rozwój swoich zainteresowań.

– Obecnie jestem w Oklahomie, a więc stanie, który nie jest zbyt lubiany przez większość Au Pair. Znajduje się on niedaleko Teksasu i Colorado – opowiada uczestniczka programu. – Pod opieką mam dwójkę dzieci: ośmioletnią dziewczynkę i sześcioletniego chłopca. Mój dzień wygląda tak, że wstaję rano, pakuję ich lunchboxy do szkoły i wówczas ich budzę, później zawożę do szkoły i około 8.15 już jestem w domu, mam wolne do godz. 15.00. Odbieram dzieci ze szkoły, zabieram je na zajęcia dodatkowe albo do parku rozrywki czy na inne atrakcje i od godz. 19.00 znów mam czas dla siebie.

Uczestnicy programu mają też swojego opiekuna (tzw. LCC – Local Childcare Consultants), do którego mogą zwrócić się w razie problemów. Raz na jakiś czas odbywają się spotkania z innymi Au Pair.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Gabrieli Winogrodzkiej

– Jeżeli chodzi o inne uczestniczki programu, to przyjaźnię się na tę chwilę z dwiema Niemkami, ale mam to szczęście, że niedaleko mnie znajduje się uniwersytet, gdzie jest sporo osób z wymian studenckich. Są to osoby, które, tak jak ja, znajdują się w obcym kraju, mają podobne doświadczenia i to właśnie z nimi najczęściej spędzam wolny czas – opowiada Gabriela.

Pytamy także, czego nauczył ją program i czy polecałaby go osobom, które obecnie zastanawiają się nad zrobieniem sobie tzw. gap year.

– Zdecydowanie polecam – mówi nasza rozmówczyni. – Moje życie, myślenie i ja sama zmieniłam się o 180 stopni. Poznałam tu mnóstwo wspaniałych ludzi, mam dużo wspomnień i doświadczeń. Jedną z najciekawszych przygód była wizyta na Hawajach. Coś niesamowitego, po prostu inny świat. Mimo że mieszka tu 100 tys. osób, to czułam się jakbym była na bezludnej wyspie, a piękno natury zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Taki wyjazd to jednak nie tylko niezapomniane wspomnienia i beztroskie chwile. Gabriela opowiada, że od czasu do czasu dopada ją tęsknota za domem, bo od zawsze była mocno zżyta ze swoją rodziną. Nie obyło się też bez trudności przy tzw. matchowaniu. Uczestniczka programu przez pierwsze trzy miesiące była w New Jersey – u innej rodziny.

– Mieszkałam zaledwie 40 minut od Nowego Jorku, więc niby wszystko super, miałam tam nawet polskich znajomych, ale po prostu nie dopasowaliśmy się z rodziną – dodaje Gabriela.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Gabrieli Winogrodzkiej

Czego nauczył ją ten wyjazd? Przede wszystkim otwartości, wyjścia ze swojej strefy komfortu i odwagi.

– Zawsze byłam bardzo skrytą osobą, chciałam wychodzić do ludzi, ale nie za bardzo robiłam coś w tym kierunku. Trzymałam się głównie w gronie moich znajomych, a gdy tutaj przyjechałam, musiałam poznawać nowych ludzi, bo tak naprawę nikogo tutaj nie znałam – opowiada nasza rozmówczyni.

I chociaż Gabriela początkowo nie była przekonana co do tego, czy chce studiować, dziś już wie. Przedłużyła swój pobyt w Stanach Zjednoczonych na kolejny rok. Dalej będzie mieszkała u tej samej rodziny i wkrótce rozpocznie studia na pobliskim uniwersytecie.

Przystanek: Miami. „Sesja na Miami Beach jest czymś naprawdę niesamowitym”

Janina Szulc (19 l.) w grudniu ubiegłego roku wyjechała w ramach programu Au Pair do Miami, na Florydę.

– Zostałam wychowana na serialach Disney Channel, w momencie gdy kultura zachodnia wchodziła do Polski. To wszystko od zawsze robiło na mnie ogromne wrażenie – śmieje się nasza rozmówczyni. – Jednym z moich największy marzeń był więc wyjazd do USA. I chociaż COVID-19 nieco pokrzyżował mi plany, bo musiałam prawie rok czekać na wizę, to ostatecznie udało się wyjechać.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Janiny Szulc

Janina ma obecnie pod swoją opieką dwie dziewczynki. Jedna z nich ma pięć lat, druga – niespełna trzy.

– Od początku chciałam zajmować się młodszymi dziećmi. Mój plan dnia uzależniony jest od pory roku. Przez pewien czas dziewczynki chodziły do placówek i przebywały tam 6-7 godzin, później je odbierałam i odwiedzałyśmy razem park lub basen – mówi uczestniczka programu.

Pytamy też, jak wygląda życie w ciepłym Miami i w jaki sposób doświadcza kultury amerykańskiej.

– Kiedy przyjechałam tutaj w grudniu, byłam w szoku, bo temperatura okazała się naprawdę wysoka – opowiada Janina. – Chociaż jestem w Stanach, to doświadczam dużo kultury europejskiej, bo moja host mama jest Polką, a host tata Brytyjczykiem. Ich znajomi są z kolei Szwajcarami. Ostatnio przyjechali też dziadkowie, którzy mieszkają w Grecji. Poza tym tutaj można doświadczyć więcej kultury latynoskiej niż amerykańskiej. Większość osób mówi po hiszpańsku.

Wyjazd w ramach programu Au Pair to nie tylko pozytywne doświadczenia. Janina wspomina o tym, że były i są trudne momenty.

– Lot do Stanów znacznie mi się wydłużył, zaginęła mi też walizka. Miałam tutaj wypadek samochodowy, nie z mojej winy i dość często choruję, w związku ze zmianą klimatu. Nie zawsze jest łatwo. Wymiana kulturowa to świetna zabawa, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że będą przed nami stać różne wyzwania – stwierdza 19-latka.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Janiny Szulc

Jednak pomimo niedogodności i trudności Janina cieszy się, że podjęła decyzję o wyjeździe. Przed nią kolejne pół roku w słonecznym Miami.

– Doświadczenie życiowe, które się tu zbiera, jest ogromne – podkreśla. – To szansa na poszerzenie swoich horyzontów i poznanie ludzi z różnych zakątków świata. Ja interesują się fotografią i zaczęłam tutaj prowadzić swój mały biznes. Zbieram osoby z otoczenia i robimy sesje zdjęciowe. Taka sesja na Miami Beach jest czymś naprawdę niesamowitym. Jeśli ma się jakieś pasje, to tutaj jest świetny rynek, żeby je rozwijać – podsumowuje.

Przystanek: Wirginia. „Wreszcie się przełamałam i zaczęłam mówić po angielsku”

Sylwia Dudka (30 l.) na początku zdecydowała się na wyjazd nie do USA, ale do Europy. Chciała zaznajomić się z programem, obawiała się też swojej znajomości języka.

– Podjęłam taką decyzję ze względu na to, że niepewnie czułam się z językiem angielskim – opowiada. – W związku z tym wybrałam też mieszaną rodzinę, gdzie mama była Polką i wyjechałam na Gran Canarię. Muszę przyznać, że cały proces rekrutacji i rozmowa z rodziną był dla mnie bardzo stresujący, a wyjazd trudny mentalnie. W międzyczasie host mama zmieniła pracę, więc mój grafik też wyglądał trochę inaczej, niż było to mówione na początku. Poza tym nie znałam hiszpańskiego, a mój angielski był bardzo słaby. Teraz, kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, wiem, że nie miałam odwagi, by się przełamać. Zdecydowałam się więc na powrót do Polski, ale wciąż w głowie miałam wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Sylwii Dudki

Zanim jednak nastąpiła wymarzona podróż do USA, Sylwia postanowiła raz jeszcze spróbować wyjechać do Hiszpanii.

– Spędziłam tam 6 miesięcy i to był najlepszy czas w moim życiu. Miałam świetny kontakt z rodziną, dobrze się zgraliśmy. Oni traktowali mnie jak członka rodziny, akceptowali to, że chcę odpocząć albo wyjść ze znajomymi. Poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi z całego świata, nawet z Azji czy Ameryki Południowej. Razem z koleżankami robiłyśmy sobie tripy do Barcelony czy Madrytu. Byłam nawet na wyścigu byków. Wreszcie się przełamałam i zaczęłam mówić po angielsku – opowiada nasza rozmówczyni.

Po powrocie Sylwia bez wielkiego namysłu rozpoczęła proces rekrutacji, chcąc wyjechać do Stanów Zjednoczonych. W 2019 roku kolejny już raz wzięła udział w programie. Tym razem udała się do Wirginii.

– Z rodziną miałam bardzo dobry kontakt – wspomina nasza rozmówczyni. – Oni byli bardzo pomocni. Miałam jednak nieco niestandardowy grafik, a pod opieką czteromiesięcznego bobasa. Do moich obowiązków należało przygotowywanie posiłków, spacery, zabawy z dzieckiem, by mogło się odpowiednio rozwijać. Warto powiedzieć, że wyjazd jako Au Pair to nie tylko super zabawa, ale też duża odpowiedzialność i obowiązki, zwłaszcza jeśli zajmujemy się bardzo małym dzieckiem. To jest dobra przygoda, ale czasami też szkoła przetrwania.

Co po maturze? Gap year! Program Au Pair to spełnienie marzeń? Uczestniczki mówią, czy warto. „To był najlepszy czas w moim życiu”
Archiwum prywatne Sylwii Dudki

Po roku spędzonym w Wirginii Sylwia zdecydowała się na przedłużenie programu i dalsze podróżowanie. Wybrała rodzinę z Los Angeles.

– Niestety, nie dogadywaliśmy się. Oni byli bardzo restrykcyjni, jeśli chodzi o COVID-19, a ja chciałam już zacząć wychodzić – opowiada. – W związku z tym poszłam w tzw. rematch i znalazłam inną rodzinę, znów w Wirginii.

W momencie, gdy pojawiała się tęsknota za domem czy inne trudne chwile Sylwia czekała na kolejne podróże po Stanach Zjednoczonych.

– Mniej więcej raz w miesiącu robiliśmy jakiegoś weekendowego tripa – mówi. – Dogadywaliśmy się na grupie, wypożyczaliśmy samochód i jechaliśmy w świat. Ciągle na coś się czekało i to było bardzo pozytywne doświadczenie.

Sylwia pierwszy raz wyjechała w ramach programu Au Pair, gdy miała 24 lata. Pytamy ją jednak, czy polecałaby taki wyjazd młodszym osobom, które obecnie skończyły szkołę średnią i zastanawiają się, jak dalej pokierować swoim życiem.

– Każdy wiek jest dobry, jeśli jest się wystarczająco odważnym – odpowiada. – Program jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Trzeba być jednak gotowym na to, że wyjeżdża się do obcego kraju i musi się umieć walczyć o swoje. Agencja jest po to, żeby pomóc, ale nie oszukujmy się, czasami samemu trzeba coś załatwić – podsumowuje.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Bitwa Warszawska 1920. Polacy chcieli być wolnym narodem

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Strefa Edukacji
Dodaj ogłoszenie