Edukacja przyszłości w zasięgu ręki. Monika Kamińska-Wcisło tłumaczy, jak mogą wyglądać szkoły za 10-20 lat. Jesteśmy na nie gotowi?

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
Monika Kamińska-Wcisło z Centrum Nauczania Domowego promuje misję edukacji domowej, opartej na założeniach edukacji 4.0 - edukacji przyszłości
Monika Kamińska-Wcisło z Centrum Nauczania Domowego promuje misję edukacji domowej, opartej na założeniach edukacji 4.0 - edukacji przyszłości Archiwum prywatne Moniki Kamińskiej-Wcisło
Udostępnij:
Nauczyciel przestanie być wszechwiedzącym autorytetem, a stanie się mentorem i partnerem w zdobywaniu wiedzy. Uczeń z kolei odzyska władzę nad własnym procesem edukacji. Szkoła będzie uczyła samodzielności, krytycznego myślenia, kooperacji i działania projektowego. I chociaż piszemy w czasie przyszłym: „stanie się”, „odzyska”, „będzie”, to edukacja przyszłości, nazywana także edukacją 4.0., tylnymi drzwiami, już teraz, wchodzi do polskiej szkoły. Jak będzie wyglądała nauka w 2030 czy 2040 roku i jakie wyzwania czekają na nauczycieli oraz uczniów? Zróbmy sobie małą podróż w czasie.

Edukacja dawniej – czyli pokłosie systemu pruskiego

Zanim jednak wybierzemy się do przyszłości, cofnijmy się o niemalże 200 lat, kiedy to władca Prus postanowił wprowadzić obowiązek szkolny. Cel był jeden: wychować posłusznych, młodych ludzi, którzy w przyszłości będą mogli działać na rzecz państwa. I chociaż minęły lata, zmieniły się potrzeby, dążenia i motywacje, to obecna szkoła w zasadzie nie różni się od tej sprzed 200 lat.

Dzieci siedzą w ławkach, nauczyciel znajduje się w centrum klasy i wykłada uczniom daną porcję materiału. Są dzwonki, oceny, podręczniki, konkretny program nauczania i egzaminy. Tymczasem, jak się okazuje, przyszłość edukacyjna, której doświadczać będą nasze dzieci, zarysowuje się zupełnie inaczej. Potrzeba innych kompetencji, innych metod i innego sposobu na zdobywanie wiedzy.

W podróży w czasie towarzyszy nam też Monika Kamińska-Wcisło z Centrum Nauczania Domowego.

– Jesteśmy w 2022 roku, a w szkołach obecnie wciąż uczy się tak, jak miało to miejsce 200 lat temu w systemie pruskim. Stosujemy narzędzia i materiały z przeszłości, chcąc przygotować współczesne dzieci na to, co szykuje dla nich przyszłość. To jest prawdziwy absurd. Przecież od tych osób, które obecnie się kształcą, będzie się wymagać zupełnie innych kompetencji i umiejętności – tłumaczy Monika Kamińska-Wcisło.

Monika Kamińska-Wcisło z Centrum Nauczania Domowego promuje misję edukacji domowej, opartej na założeniach edukacji 4.0 - edukacji przyszłości
Monika Kamińska-Wcisło z Centrum Nauczania Domowego promuje misję edukacji domowej, opartej na założeniach edukacji 4.0 - edukacji przyszłości Archiwum prywatne Moniki Kamińskiej-Wcisło

I dodaje:

– Nam się wydaje, że to, co mamy wypracowane, wystarczy. Otóż nie. Te dzieci nie będą gotowe na zmiany, które wkrótce nadejdą.

Edukacja 4.0., czyli nowoczesne kompetencje potrzebne od zaraz

Paradoksalnie pomogła pandemia. To właśnie ona pokazała, że nie jesteśmy przygotowani na wdrażanie w edukacji nowych technologii. A jednocześnie trochę nas tego nauczyła. I chociaż zdalne nauczanie, które było przeniesieniem szkoły systemowej do własnych domów, pozostawia wiele do życzenia, to jedno jest pewne: dziś dużo łatwiej o wykonywanie zadań na platformie edukacyjnej czy spotkanie się na Zoomie lub Teamsie.

– Rzeczywistość wymusiła na nas zmiany, które są już raczej nieodwracalne – mówi Monika Kamińska-Wcisło. – Nie chodzi jedynie o samą szkołę, ale widzimy, jak funkcjonują zakłady pracy, korporacje itd. Staliśmy się globalną wioską.

Tym razem z teraźniejszości przenosimy się do przyszłości. To właśnie tam czeka na nas edukacja 4.0.

Edukację 4.0. łączy się bezpośrednio z czwartą rewolucją przemysłową. Ta forma edukacji dąży do zmiany przy użyciu narzędzi takich jak inteligentna technologia, sztuczna inteligencja i robotyka – opowiada Monika Kamińska-Wcisło.

Według raportu Horizon Report 2017 K-12 Edition edukacja przyszłości ma przynieść zainteresowanie takimi dziedzinami jak programowanie i kodowanie, a także rozwój kształcenia w modelu STEAM (science, technology, engineering, art, mathematics).

– Ważne stanie się nauczanie przedmiotów ścisłych – potwierdza Monika Kamińska-Wcisło. – Ale także duży nacisk będzie kładziony na rozwój kompetencji miękkich. Kreatywność, praca w grupie, umiejętności społeczne, empatia, wrażliwość, inteligencja emocjonalna to wszystko będzie niezwykle ważne również na rynku pracy.

Obecnie coraz częściej mówi się o kompetencjach 4K. Kooperacja, krytyczne myślenie, komunikacja i kreatywność to aspekty, na które szczególnie powinniśmy zwracać uwagę, myśląc o edukacji przyszłości. Niestety w systemowej szkole wciąż są to kompetencje, które traktuje się marginalnie.

Szkoła przyszłości – jak będzie wyglądać?

Szkoła przyszłości, a więc taka, w której respektuje się wyzwania, jakie stawia przed młodymi ludźmi współczesny świat, różniłaby się znacząco od tej, którą znamy my, nasi rodzice i dziadkowie. Jak miałaby wyglądać?

Przede wszystkim zupełnie inną rolę odgrywałby nauczyciel. Zniknęłaby jedna z wielkich bolączek tradycyjnej szkoły, a mianowicie wtłaczanie uczniom wiedzy do głów i egzekwowanie jej przez sprawdziany i testy.

Nauczyciel przyszłości to taki, który wychodzi zza katedry. Z jednej strony staje się obserwatorem i partnerem w procesie edukacji. Wspiera ucznia w działaniach, jest na wyciągnięcie ręki, gdyby była potrzebna pomoc, ale to nie on jest najważniejszy. Nie jest jedynie osobą, przekazującą partię materiału, którą następnie trzeba zapamiętać, zaliczyć i odtworzyć na jakimś sprawdzianie. Nauczyciel przyszłości to ktoś w rodzaju mentora – opowiada Monika Kamińska-Wcisło.

Nauka powinna być dużo bardziej spersonalizowana. To uczeń stałby się osobą odpowiedzialną za swój proces edukacji. Mógłby podejmować decyzję o tym, czego i w jaki sposób chce się uczyć, a także rozplanowywać zajęcia w taki sposób, by nauka przynosiła jak najlepsze efekty.

– Obecnie dziecko ma jedynie słuchać tego, co mówi nauczyciel. W edukacji przyszłości to uczeń staje się równorzędnym partnerem. Jest zainteresowany swoim postępami w nauce i bierze za nie odpowiedzialność. Zadaje pytania, poszukuje odpowiedzi, ma przestrzeń do tego, by działać samodzielnie – mówi Monika Kamińska-Wcisło.

Podstawą edukacji przyszłości byłoby działanie projektowe. Zamiast biernego przysłuchiwania się temu, co mówi nauczyciel, młodzi ludzie uczyliby się przez doświadczenie, samemu zbierając materiały i próbując rozwiązać dany problem.

– Zmiany będą musiały zajść także w egzaminach przyszłości – przekonuje Monika Kamińska-Wcisło. – Dziecko nie może być oceniane w sposób szczątkowy, jedynie za określony wycinek wiedzy, ale bardziej globalnie.

Edukacja na miarę XXI wieku

Świat diametralnie się zmienia. Nikt nie potrzebuje już odseparowanych faktów i wiedzy encyklopedycznej. Młodzi ludzie będą żyli w rzeczywistości, którą trudno jest nam sobie wyobrazić: mocno stechnicyzowanej, dynamicznej i nieustannie rozwijającej się.

– Według raportu World Economic Forum 65% dzieci, które obecnie zaczynają naukę, będzie pracowało w zawodach, które jeszcze nie istnieją – opowiada Monika Kamińska-Wcisło. – Kiedyś mogliśmy przygotować się do pracy w jakimś zawodzie i pracować w nim do emerytury. W przyszłości tak nie będzie. Dzieci, które chodzą teraz do szkoły, będą uczyć się przez całe życie. Młody człowiek ma zmieniać branżę pięć czy siedem razy, a pracę nawet kilkanaście razy.

Edukacja przyszłości to nie spekulacje czy przedstawianie prawdopodobnych scenariuszy. Ona dzieje się już teraz, na naszych oczach, ale wchodzi do polskiej szkoły tylnymi drzwiami. Powstają placówki, w których ważne jest działanie projektowe, przejmowanie inicjatywy przez ucznia czy kształtowanie kompetencji 4K. Coraz więcej osób decyduje się też na spersonalizowaną naukę w postaci edukacji domowej.

– W pandemii nastąpił wzrost zainteresowania tą formą nauki. Ostatni rok to blisko 20 tysięcy uczniów na edukacji domowej, wcześniej było ich 12 tysięcy – mówi Monika Kamińska-Wcisło.

Powstaje coraz więcej alternatywnych rozwiązań edukacyjnych. I nic dziwnego, rodzice coraz częściej zaczynają rozumieć, że szkoła systemowa w żaden sposób nie przygotuje ich dzieci do wyzwań XXI wieku. Warto jednak na koniec tej krótkiej podróży w czasie zadać sobie pytanie: czy edukacja przyszłości faktycznie w przyszłości się wydarzy?

– Pojawiają się konferencje, dotyczące edukacji 4.0., sporo się o niej mówi, ale tak naprawdę niewiele się zmienia. W zaleceniach ministerialnych pojawiają się kompetencje kluczowe, o których rozmawiałyśmy, są nawet rozpisane: za 2016, za 2017, za 2018 rok. My nie poradziliśmy sobie z kompetencjami, które były zaproponowane na 2016 rok, a jesteśmy w 2022 roku. To idzie naprawdę wolno – mówi Monika Kamińska-Wcisło.

Może więc wcale nie będzie potrzebny wehikuł czasu, bo edukacja systemowa 200 lat temu, obecnie i za kolejnych 200 lat będzie wyglądała wciąż tak samo: oceny, dzwonki, pamięciowa nauka i wiecznie kontrolowany uczeń. Jedno jest pewne. Chcąc przygotować współczesnego ucznia na wyzwania przyszłości, szkoła musi się zmienić. Jeśli tego nie zrobi, to uczniowie i rodzice zmienią szkołę: na edukację domową czy inną alternatywną formę nauki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z czym mierzą się tegoroczni maturzyści?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

ż
żaba daba !
Jakieś żałosne głupoty i brednie. Czy ta paniusia zna chociażby jednego ucznia, w którego przypadku system home-schooling się sprawdził ? Bo akurat ja, znam niestety obecnie znaczną liczbę analfabetów edukacyjnych-ofiar tego tzw. nauczania zdalnego. Tzw. nauczanie zdalne, może pozostać jedynie uzupełnieniem nauczania stacjonarnego, a i to bardzo powoli i etapami. Łatwo jest "naprodukować" głupków i miernot, albo właśnie analfabetów, i dać im nic nie warte certyfikaty, że ukończyli edukację. Później będzie tylko kolejne 150000 nadmiarowych zgonów, walące się budynki szkół (Niepołomice), z wybudowaniem wjazdu dla karetek pogotowia (Wieliczka), albo problemy z fachową rozbiórką zwykłego wiaduktu (Kraków).
G
Gość
Najważniejsze uczyć prawdziwej historii
Dodaj ogłoszenie