Jeden projekt, który zmienia oblicze polskiej edukacji. To nie są zwykłe korepetycje! O Web-Korkach rozmawiamy z Olgą Kotyk

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
O Fundacji Web-Korki opowiada nam jej założycielka. "Często powtarzam, że nie ma przypadkowych współprac. Przywiązujemy dużą wagę do tego, żeby dziecko było prawidłowo dobrane do korepetytora, na podstawie takich czynników jak dyspozycyjność, predyspozycje, doświadczenie, ale też cechy charakteru czy zainteresowania" – mówi Olga Kotyk.
O Fundacji Web-Korki opowiada nam jej założycielka. "Często powtarzam, że nie ma przypadkowych współprac. Przywiązujemy dużą wagę do tego, żeby dziecko było prawidłowo dobrane do korepetytora, na podstawie takich czynników jak dyspozycyjność, predyspozycje, doświadczenie, ale też cechy charakteru czy zainteresowania" – mówi Olga Kotyk. Archiwum prywatne Olgi Kotyk
Udostępnij:
Nie potrzeba dużych pieniędzy czy znajomości, żeby już teraz zmieniać oblicze polskiej edukacji. Wystarczy wielkie serce, dostrzeżenie tych, którzy najbardziej potrzebują wsparcia, pomysł, a na końcu działanie. Właśnie taką drogę obrała Olga Kotyk – założycielka Fundacji Web-Korki, a prywatnie studentka lingwistyki stosowanej. Jej projekt wyrównuje szanse edukacyjne wśród dzieci z domów dziecka. Web-Korki dają uczniom nie tylko wiedzę, ale także relacje. Zadanie jest proste. Wolontariusze udzielają uczniom korepetycji online. Poznajcie Olgę i jej niezwykły pomysł, który przerodził się w duże przedsięwzięcie.

Czym w ogóle są Web-Korki?
Fundacja Web-Korki skupia się na dwóch obszarach: wyrównujemy szanse edukacyjne wśród dzieci z domów dziecka i pieczy zastępczej, a także zapewniamy rozwój osobisty wolontariuszom, którzy współpracują z fundacją. Dzieci mogą liczyć na trzy obszary pomocowe. Po pierwsze prowadzimy regularne korepetycje z dowolnegfo przedmiotu. Po drugie nasi podopieczni mogą uczestniczyć w zajęciach z native speakerem anglojęzycznym lub niemieckojęzycznym. Po trzecie udzielamy porad z zakresu doradztwa zawodowego.

Poza tym wspieramy wolontariuszy. Zachęcamy ich do tego, żeby wspólnie z nami przeszli ścieżkę pomocową. Organizujemy więc warsztaty psychologiczne i rozwojowe, dyżury telefoniczne z psychologiem dziecięcym, a także wsparcie opiekuna wolontariuszy dla wszystkich naszych korepetytorów.

A jak to wygląda w praktyce? Osoby, które chcą zostać korepetytorami, zgłaszają się do Ciebie i co dzieje się dalej?
Są dwa etapy rekrutacyjne. Pierwszy to formularz zgłoszeniowy. Później odbywa się rozmowa rekrutacyjna, która trwa około godziny. Po tych dwóch etapach oraz po odesłaniu niezbędnej dokumentacji , dana osoba może do nas dołączyć.

Kto najczęściej się zgłasza?
Nasi wolontariusze to osoby, które mieszkają w bardzo różnych miejscach Polski, a nawet zagranicą. To są często studenci czy uczniowie, ale także starsze osoby. Nie ma więc jednego wspólnego czynnika, jeżeli chodzi o wiek, wykształcenie czy miejsce zamieszkania, ale wszystkich łączy to, że długo szukali miejsca, w którym mogliby pomóc drugiej osobie, a jednocześnie nie tracić na to zbyt wiele czasu.

Jak to się stało, że wpadłaś na pomysł, by wspierać dzieci z domów dziecka i pieczy zastępczej właśnie w taki sposób?
Moja przygoda z działalnością społeczną rozpoczęła się już bardzo dawno. Kiedy miałam 14 lat, pracowałam w domu seniora jako opiekunka osób starszych. Następnie, na studiach, moim drugim punktem na mapie marzeń wolontariackich, był wylot na Sri Lankę. Tam realizowałam cel zrównoważonego rozwoju organizowany przez organizację AIESEC. Później wróciłam do Polski i chwilę później wybuchał pandemia. Zastanawiałam się więc, jak wykorzystać tę sytuację do zrobienia czegoś dobrego.

Obszarem mocno zaniedbanym pod kątem edukacji było właśnie wsparcie dzieci z domów dziecka i pieczy zastępczej. Nam się ten obszar kojarzy z dofinansowaniem wycieczek czy prezentów, ale ci młodzi ludzie często potrzebują czegoś innego: czasu, zrozumienia i cierpliwości. Zrobiłam więc research wśród placówek, czy faktycznie jest potrzeba takiej formy pomocy. Okazało się, że tak. Poza tym zaczęły pojawiać się chętne osoby, które chciałyby wziąć udział w takim przedsięwzięciu. I tak w 2020 roku, w wakacje, ruszyły Web-Korki.

Jako inicjatorka projektu z pewnością dostawałaś od wolontariuszy informację zwrotną na temat Web-Korków. Co im dawało uczestniczenie właśnie w takim projekcie?
Można powiedzieć, że co korepetytor, to historia. Jednak oni wszyscy szukali takiego miejsca, w którym mogliby zapewnić drugiej osobie wsparcie. Słyszę od wolontariuszy, że dzięki Web-Korkom, oni sami uwierzyli w swój potencjał, możliwości i w to, jak druga osoba może być dla kogoś ważna. Mamy wśród korepetytorów ludzi, którzy są jeszcze w liceum i szukają swojej drogi. Udział w takim wolontariacie daje im poczucie, że w tak młodym wieku można czuć się potrzebnym i ważnym.

Mówimy o wolontariuszach, ale równie ważne są dzieci, którym ta pomoc jest udzielana, bo projekt spełnia ważną misję wyrównywania szans edukacyjnych. Myślisz, że naprawdę udaje się to robić? Może dostajesz jakieś sygnały zwrotne od placówek wychowawczych?
Tak samo, jak w przypadku korepetytorów, co dziecko, to inny odbiór. Nieraz wyznacznikiem sukcesu jest to, że uczeń sam chce się z nami spotkać, na przykład prosząc o lekcje z kolejnych przedmiotów. Kiedy ruszaliśmy jeszcze jako projekt społeczny, a nie fundacja, to dla tych dzieci korepetycje były czymś egzotycznym. Po czasie zaczęły jednak prosić o kolejne godziny zajęć.

W zeszłym roku przeprowadziliśmy anonimową ankietę wśród naszych dzieci. Wynikało z niej, że sto procent naszych dzieci polubiło swoich korepetytorów i poleciłoby te korepetycje swoim koleżankom i kolegom. Relacje z korepetytorami są naprawdę ważne. To, że dzieci lubią swoich nauczycieli, jest dla nas bardzo ważne.

Dzieci same wybierają przedmioty, z których chcą mieć zajęcia?
Na początku nauczyciele wybierają przedmioty, które mogą sprawiać dzieciom najwięcej problemów. Później, w ciągu roku, kiedy dziecko pozna już korepetytora i korepetycje, to najczęściej samo zapisuje się na kolejne zajęcia. Zdarza się tak, że ktoś pisze do mnie osobiście, czy mógłby mieć jeszcze zajęcia z matematyki lub fizyki.

A pamiętasz jakieś sytuacje, które sprawiły, że pomyślałaś o Web-Korkach jako o ważnym i potrzebnym projekcie?
Przychodzą mi do głowy dwie historie. Często powtarzam, że nie ma przypadkowych współprac. Przywiązujemy dużą wagę do tego, żeby dziecko było prawidłowo dobrane do korepetytora, na podstawie takich czynników jak dyspozycyjność, predyspozycje, doświadczenie, ale też cechy charakteru czy zainteresowania.

Na początku naszej działalności jednemu z uczniów przydzielono korepetytora i okazało się, że nie za bardzo się ze sobą dogadywali. Nauka szła dobrze, ale widać było, że dziecko nie się angażuje w zajęcia. Zostało nam to zgłoszone. Zaczęłam więc szukać korepetytora, biorąc pod uwagę zainteresowania ucznia: jazdę na hulajnodze i gry komputerowe.

Udało mi się znaleźć korepetytora, który dobrze czuł się w tych tematach. Ich więź stała się tak silna, że nieraz „spotykali się” online tylko po to, żeby pograć w grę lub, by dziecko pokazało korepetytorowi sztuczki na hulajnodze.

Druga historia też związana jest z relacjami. Mieliśmy dziewczynkę, która była bardzo zbuntowana, nie miała motywacji do nauki i bardzo nie lubiła swoich zajęć. Znów okazało się, że problem był w relacji z korepetytorem. Został on wymieniony na inną osobę i ta dziewczynka od razu stała się zupełnie innym człowiekiem. Z chęcią zdobywała wiedzę. Okazało się, że trenuje sztuki walki, co bardzo spodobało się korepetytorce. Dziewczynka wysyła jej zdjęcia z zawodów czy treningów. Te historie są więc zazwyczaj związane z relacjami i poszukiwaniem złotego środka.

Kiedy słucham tego, co mówisz, to myślę sobie, że działania społeczne są czymś naprawdę niezwykłym. Zaczęło się od Twojego jednego pomysłu, a teraz, macie w swoich szeregach stu wolontariuszy, którzy pomagają dzieciom. Chciałam więc zapytać o dalsze plany Fundacji Web-Korki.
Kiedy zakładałam Web-Korki miałam w sobie takie pragnienie, żeby to był początek długofalowej współpracy z placówkami wychowawczymi i żebyśmy faktycznie rozwijali tę inicjatywę na coraz większą skalę. Zaczęło się od pomysłu i projektu. Na początku organizacyjnie robiłam wszystko sama. Teraz mamy już opiekunki, które pomagają mi w opiece nad placówkami i wolontariuszami. To wszystko się ciekawie rozwija.

Naszym kolejnym marzeniem na projekt Web-Korkowy jest zorganizowanie gali dla dzieci pod koniec roku szkolnego. Wówczas wolontariusze mogliby poznać swoich uczniów. Dzieci z kolei zobaczyłyby, że po drugiej stronie ekranu faktycznie siedzi realna osoba, która chce im pomóc. Zależy mi też na tym, byśmy mogli podziękować dzieciom za to, że włączyli nas w swoją edukacyjną drogę.

- - -

Fundacja Web-Korki – jej misją jest wyrównanie szans edukacyjnych dzieci i młodzieży z domów dziecka oraz pieczy zastępczej i zapewnienie rozwoju osobistego wolontariuszom, regularnie współpracującym z fundacją.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z czym mierzą się tegoroczni maturzyści?

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie