Nieobecna, a jednak zatrudniona? Nauczycielka prawie dwie dekady nie przychodziła do pracy w szkole. Teraz walczy o karierę w sądzie

OPRAC.:
Barbara Wesoła
Barbara Wesoła
Włoska nauczycielka nie przychodziła do pracy przez blisko 20 lat
Włoska nauczycielka nie przychodziła do pracy przez blisko 20 lat 123rf.com
Historia kontrowersyjnej nauczycielki historii i filozofii we Włoszech, która przez dwie dekady prawie nie pojawiała się w szkole, jest niesamowita. Nie było jej ciągiem 10 lat, a potem przebywała na ciągłych zwolnieniach. Po powrocie zaskoczyła metodami nauczania do tego stopnia, że została zwolniona przez ministerstwo oświaty. Teraz walczy o karierę w sądzie.

Spis treści

Etat bez przychodzenia do pracy. Nauczycielka była tak zatrudniona przez 24 lata

Takiej historii na temat przywiązania do etatu nie napisaliby nawet najlepsi scenarzyści komedii - podkreślił dziennik „La Stampa” w poniedziałek, prezentując wyjątkowo dyskusyjny dorobek nauczycielki z miasta Chioggia koło Wenecji: udało się jej zachować stałe miejsce pracy, mimo pierwszych 10 lat nieobecności w szkole i następnej dekady na zwolnieniach.

Przepracowała mniej niż 5 miesięcy

W 2013 roku dyrektor szkoły, w której pracowała nauczycielka-rekordzistka, zwrócił się do resortu oświaty, prosząc o przeprowadzenie kontroli w jej sprawie. Powodem było nieobecności nauczycielki przez długi okres.

Jednak po tym, jak udało jej się przepracować cztery miesiące, do dyrekcji zaczęły napływać skargi od uczniów. Zarzucali jej m.in. nieprzygotowanie do lekcji.

Nauczanie bez nauczania? Skargi uczniów skończyły jej karierę

Doniesienia od uczniów były też brane pod uwagę podczas kontroli ministerialnej. Przeprowadzona w 2013 roku, wykazała ogromną kumulację absencji oraz szereg błędów w postępowaniu i metodzie pracy nauczycielki, które uznano za „niezgodne z zasadami nauczania”.

Włoska pedagog m.in. nie przykładała uwagi do tego, co dzieje się w klasie i często używała telefonu komórkowego, a także wystawiała przypadkowe oceny.

Walka w sądzie o prawo do dalszego nauczania

W rezultacie resort podjął decyzję o dyscyplinarnym zwolnieniu, ale kobieta złożyła odwołanie i domagała się prawa do dalszego nauczania oraz jego „wolności”.

Nauczycielka co prawda wygrała w pierwszej instancji, ale sąd apelacyjny uznał dwa lata temu decyzję o zwolnieniu za uzasadnioną.

Orzeczenie to utrzymał teraz Sąd Najwyższy. Jak uzasadnił, wolność nauczania „nie oznacza, że nauczyciel może stosować każdą metodę czy też ma prawo do tego, by nie organizować i planować przebiegu lekcji”.

Źródło:

od 7 lat
Wideo

Kiedy i jak sprawdzić wyniki matur?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefaedukacji.pl Strefa Edukacji