Dziś Jan Brzechwa obchodziłby 123. urodziny. Kim był mężczyzna, którego wiersze czytamy dzieciom na dobranoc?

Magdalena Ignaciuk
Magdalena Ignaciuk
Jak wyglądało życie znanego bajkopisarza?
Jak wyglądało życie znanego bajkopisarza? wikimedia commons/ public domain
Prawdopodobnie nie istnieje w Polsce dziecko, które nigdy nie słyszało wierszy Jana Brzechwy. Wydawnictwa chętnie tworzą nowe wydania wierszy Brzechwy. „Akademia Pana Kleksa” choć jest na liście lektur obowiązkowych, które zwykle są niechętnie przez uczniów czytane, cieszy się ogromną popularnością. Jak to możliwe, że mimo upływu lat wiersze Brzechwy są niezmiennie kochane przez kolejne pokolenia dzieci? Dlaczego nie był doceniony za życia? Kim właściwie był autor popularnych wierszy dla dzieci?

Spis treści

Jan Brzechwa - historia życia

Jest 15 sierpnia 1898 roku w Żmerynce przychodzi na świat Jan Wiktor Lesman, w przyszłości znany jako Jan Brzechwa. Nazwisko znajome, gdyż Jan Brzechwa był stryjecznym bratem starszego o 21 lat poety - Bolesława Leśmiana, który zresztą wymyślił Brzechwie ten pseudonim artystyczny.

– Pomyśl - przekonywał krewniaka - jakie to piękne: opierzona część strzały.

Tak właśnie narodził się Jan Brzechwa.

Dzieciństwo spędził na Kresach Wschodnich, podróżując z rodzicami. Ukończył Zakład Naukowo-Wychowawczy Ojców Jezuitów w Chyrowie, a po przyjeździe do Warszawy prawo na Uniwersytecie Warszawskim.

Nie bał się czynnego udziału w walce, choć nazywał się marnym żołnierzem, w latach 1920-1921 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, za co otrzymał odznaczenie.

Związany był również ze działającym do dziś ZAiKS-em, w którym był radcą prawnym, a po wojnie, w latach 1953-1955 prezesem Rady ZAiKS, a od 1957 r. przewodniczącym Zarządu.

Początki bywały trudne

Brzechwa pisaniem zajmował się od najmłodszych lat. Jego młodzieńcze wiersze ukazały się także w kijowskich „Kłosach Ukraińskich”. Za wiersz poświęcony Henrykowi Sienkiewiczowi otrzymał nawet nagrodę.

Gdy jednak podzielił się swoimi utworami z Bolesławem Leśmianem, który okrutnie go skrytykował i stwierdził, że poety z niego nie będzie. Co więcej, Leśmian podarował kuzynowi debiutancki tomik innego młodego poety, którym był... Julian Tuwim.

Szer-Szeń radził sobie lepiej

Jego specjalnością były skecze, monologi, piosenki, a także teksty recytacji – wiersze satyryczne mówione przez najlepszych aktorów w stolicy. Wtedy też Brzechwa zaczął w ogóle na pisaniu zarabiać.

Oprócz lekkiej formy Brzechwa pisał też utwory poważniejsze, które miały zachęcać Polaków do zaangażowania się w tworzenie nowej Rzeczypospolitej.
Po wydaniu zbioru „Strofy o planie sześcioletnim” poeta musiał zmierzyć się z ogromną krytyką.

To, co przyniosło Brzechwie rozgłos i sprawiło, że parafrazując Horacego wybudował pomnik trwalszy niż ze spiżu to bajkopisarstwo.

Pierwszy raz dla dzieci

W roli bajkopisarza zadebiutował późno – dobijał wówczas czterdziestki. Nigdy też niespecjalnie interesował się dziećmi, skąd więc pomysł na pisanie utworów dla dzieci?

Otóż poznał w jednym z otwockich pensjonatów przedszkolankę i to ją uwodził, układając żartobliwe strofy – przeczytać możemy w Mariusza Urbanka „Brzechwa nie dla dzieci”

Chciał wydać powstałe wówczas wiersze, na wydanie książkowe musiał jednak trochę poczekać, gdyż edytorce - Janinie Mortkowiczowej dwa lata zajęło znalezienie odpowiedniego plastyka do zilustrowania utworów Brzechwy.

W końcu jednak w 1937 roku, tuż przed Bożym Narodzeniem, ukazał się pierwszy tomik Brzechwy dla dzieci „Tańcowała igła z nitką”.

– Jeszcze bardziej zdziwiłem się, kiedy Leśmian powiedział mi, że dopiero te moje wiersze są całkiem dobre i oryginalne - wspominał. – Zachęcony tym, napisałem – „Kaczkę dziwaczkę” – przywołuje słowa poety Urbanek.

Przez fachowców jednak utwory Brzechwy dla dzieci były krytykowane. Uznano, że są zbyt skomplikowane, abstrakcyjne, absurdalne i groteskowe. Poza tym użyta w nich gra słów nie będzie dla dzieci zrozumiała, a przede wszystkim brak w nich morału, który przekaże dzieciom, że postępowanie opisane w wierszu nie jest pożądane. Mimo krytyki Brzechwa w dalszym ciągu proszony był o tworzenie wierszy dla dzieci.

Wojna spowolniła karierę Brzechwy

Wybuch II wojny światowej przerwał passę Brzechwy, który, ze względu na żydowskie pochodzenie, musiał się ukrywać. Ostatecznie wrócił jednak do Warszawy i napisał jeden ze swych najbardziej znanych utworów „Akademia pana Kleksa”.

„Akademia pana Kleksa” wciąż zresztą cieszy się popularnością. Książka została przetłumaczona na kilkanaście języków, na jej podstawie powstały również filmy. W grudniu na ekranach kin pojawi się również nowa, uwspółcześniona wersja „Akademii pana Kleksa”.

Po wojnie Brzechwa zaangażował się w tworzenie politycznych szopek gloryfikujących nowo panujący ustrój oraz rządzących.

Doskonały tłumacz

Jan Brzechwa poza zabawą słowem i tworzeniem własnej twórczości, przekładał na język polski utwory rosyjskie. Przełożył między innymi: utwory Aleksandra Puszkina, opowiadania Antoniego Czechowa, czy utwory Siergieja Jesienina i Włodzimierza Majakowskiego.

Umarł niespełniony

W lipcu 1966 po dość długiej i męczącej chorobie Jan Brzechwa zmarł. Zanim to nastąpiło choroba uniemożliwiała mu już normalne życie. Nie wychodził na spacery, większość czasu spędzał w ogrodzie lub na werandzie.

W liście do Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego pisał: „stałem się dziadem, który pomału się rozsypuje i proces ten jakoś nie chce się cofnąć” – możemy przeczytać w książce „Brzechwa nie dla dzieci.”

Poeta czuł, że umiera i w tym czasie bardzo intensywnie tworzył. Zależało mu, by zdążyć z wydaniem nowych liryków „Opowiadania drastyczne”. Jeszcze na trzy tygodnie przed śmiercią napisał list do Departamentu Wydawnictw Ministerstwa Kultury i Sztuki, w którym skarżył się, że wydawnictwa odmawiają mu wydania felietonów, nie zapoznając się nawet z przesłanym materiałem. W liście prosił o wskazanie wydawnictwa, które opublikuje jego teksty.
Mimo usilnych starań poety felietony nigdy się nie ukazały.

Postanowił, że „umrze stojąc” i do końca to postanowienie wypełniał. Nie chciał, żeby ktokolwiek się nad nim litował – pisze Mariusz Urbanek.

Ostatnie miesiące spędził oswajając śmierć. Ponieważ wiedział, że to, co nieuchronne nadchodzi, napisał wiersz, który znalazł się w tomie „Liryka mojego życia” – „Taktowne umieranie”. Napisał w nim, że postara się nie sprawić nikomu swoją śmiercią kłopotu. Nie chciał pogrzebem zepsuć komuś urlopu lub zimą narazić na grypę. Wspominał, że najtaktowniej umrzeć jest wiosną.

Ironia losu sprawiła, że Brzechwa zmarł na samym początku lata, w dniu jego pogrzebu lał deszcz.

Źródła:

  • M. Urbanek, „Brzechwa nie dla dzieci”, wyd. Iskry, Warszawa 2013;
  • wikipedia.org;
od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na strefaedukacji.pl Strefa Edukacji