Rodzic-helikopter. Sprawdź, czy jesteś nadopiekuńczy i jakie to może mieć skutki. Nadgorliwi rodzice to poważny problem

Redakcja
Rodzicielska troska i zainteresowanie sprawami dziecka są konieczne. Trzeba jednak uważać, aby utrzymać zdrową równowagę i dać dziecku przestrzeń do samodzielności.
Rodzicielska troska i zainteresowanie sprawami dziecka są konieczne. Trzeba jednak uważać, aby utrzymać zdrową równowagę i dać dziecku przestrzeń do samodzielności. Fot. Sofatutor/Unsplash
Jest zawsze chętny do działania, ma mnóstwo pytań, sypie pomysłami jak z rękawa i nie dopuszcza innych do głosu. Nie, to nie szkolny prymus, ale rodzic-helikopter. Potrafi zdominować grupę na Messengerze, a także organizację kolonii czy wycieczki. Przytłacza swoją aktywnością i nadmiernym entuzjazmem. I choć na początku przejmuje wiele organizacyjnych zadań, z czasem skutecznie zniechęca do siebie wychowawców, pozostałych rodziców, a swojemu dziecku wyrządza społeczne szkody.

Spis treści

Gdy rodzic angażuje się bardziej niż powinien

Rodzic-helikopter sprawia wrażenie, jakby nie miał swojego, dorosłego życia. W pełni angażuje się w szkolną rzeczywistość dziecka. Przyświeca mu troska, która płynnie zmienia się w męczącą nadgorliwość. O ile duże zaangażowanie rodziców w socjalizację dziecka jest dobrze widziane jeszcze w przedszkolu, a przejawy nadopiekuńczości przyjmowane są ze sporym zrozumieniem, o tyle szkoła powinna stać się przestrzenią dziecka i nauczycieli.

Nie oznacza to oczywiście, że rodzic jest w szkole niemile widziany. Jednak ceni się raczej dobrą współpracę i zdrową aktywność, a nie ingerencję, czy pełen udział w szkolnej rzeczywistości dziecka.

Dzieci przestrzegają zasad, rodzic-helikopter - niekoniecznie

Szkoła, to dobry czas na budowanie samodzielności, odkrywanie swoich mocnych i słabych stron. Testowanie społecznych umiejętności.

Dziecko samodzielne
Dziecku należy dać przestrzeń. Wspierać, ale nie wyręczać. I z rozgraniczeniem tych ostatnich działań często mają rodzice świeżo upieczonych uczniów podstawówki. Fot. Małgorzata Meszczyńska

Niektórzy rodzice zachowują się, jakby to oni rozpoczynali swoją edukację w pierwszej klasie. Rozumiem, że to wielkie przeżycie, przełom dla całej rodziny. I rodzice przeżywają to tym bardziej, jeśli do szkoły poszło pierwsze, albo jedyne dziecko. Z takimi rodzicami-debiutantami mamy nie lada urwanie głowy. Bywa, że z dziećmi dogaduję się doskonale, one w mig łapią zasady panujące w szkole i klasie, a ich rodzice mają z tym większy kłopot - mówi Aleksandra, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w jednej z warszawskich podstawówek.

Rodzic-helikopter ma problem z respektowaniem cudzych granic. I dotyczy to zarówno nauczycieli, jak i własnego dziecka. Jeśli chodzi o nauczycieli, nadgorliwy rodzic wymaga pełnej uwagi: dopytuje, zajmuje nauczycielom czas na przerwach, dzwoni, pisze smsy, albo inicjuje rozmowy przez internetowe komunikatory.

Dla nas oczywiście jest ważny kontakt z rodzicami. Dajemy im swoje numery telefonów, tworzymy grupy na Facebooku czy w internetowych komunikatorach. Bo przepływ informacji jest istotny. Szczególnie że mamy do czynienia z dość małymi dziećmi, które często zapominają, nie wszystko zrozumieją, przekazują czasami niepełne, albo zupełnie zniekształcone informacje - dodaje nauczycielka

„Jednak kontakt powinien mieć jakieś ramy. Wieczorem, w dni wolne powinien dotyczyć spraw ważnych, a nie pytań, na której stronie było zadanie i czy piłka miała być pokolorowana na zielono czy niebiesko, bo Kacperek czy Paulinka nie pamiętają...” - wyjaśnia.

- A ja wyciszyłam powiadomienia klasowej podgrupy dla rodziców. Tuż przed Dniem Nauczyciela kilka mam dostało takiego wzmożenia, że komunikator się gotował. Sypały się dziesiątki pomysłów na prezent dla nauczycielki, rozważano czy dla katechetki i pani dyrektor powinny być takie same kwiatki. Prawdziwie burzliwa dyskusja rozwinęła się, gdy doszło do wyboru słodyczy do rogów obfitości, jakie pierwszaki dostaną przy okazji pasowania na ucznia - wspomina Izabela, mama bliźniaków, które po wakacjach pójdą do 2 klasy.

Szanuj dziecięce granice. Nie ośmieszaj!

Jeśli chodzi o granice dziecka - tu też trzeba być świadomym i uważnym. Siedmiolatek, który rozpoczął przygodę ze szkołą, chce się dobrze odnaleźć w grupie rówieśniczej. Tymczasem nadopiekuńczy, nadgorliwy rodzic może zaburzać budowę koleżeńskich relacji, a nawet nieświadomie ośmieszać dziecko. Może też prowokować sytuacje, w których dziecko może być wytykane palcami, a nawet zostać wykluczone z grupy. Przede wszystkim hamuje rozwój samodzielności i dojrzewanie dziecka.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na strefaedukacji.pl Strefa Edukacji